niedziela, 23 września 2018

Pielgrzymka konna

Niedawno miałam przyjemność brać udział w pielgrzymce konnej.
Wszystko odbywało się w Siedlcu Trzebnickim;
 Dzień wcześniej razem ze znajomymi wyszykowaliśmy moje fryziaki i ruszyliśmy do Godzieszowej.
Konie przyjechały zmęczone, w końcu nie codziennie pokonują takie odległości ciągnąc bryczkę;
Na miejscu daliśmy je do boksu i nakarmiliśmy, żeby miały możliwość odpoczynku;

Następnego dnia przyjechałam do stajni o siódmej by zacząć szykować konie. Koleżanka zaplotła im grzywy i ogony. Całość ich ubioru była czarno czerwona. Dodatkową ozdobę stanowiły  owijki w tym samym kolorze. Gdy wszystko zostało przyszykowane ruszyliśmy na pielgrzymkę;
Ja z kolegą fryzami, a Paweł Śmichura ze stajni ''Bonza'' swoimi pięknymi  ślązakami. Siwe piękoności super się spisywały.
Nie tylko bryczki stanowiły pielgrzymkę, było też wiele osób jadących wierzchem. Wszystkie konie zachowaywały się wzorowo. Nie było upadków ani problemów. Jeździliśmy na początku po wioskach zmierzając powoli do Łoziny gdzie miała się odbyć msza. Chwilami zdarzało się jechać kłusem lecz głównym celem był stęp.
Po dotarciu na miejsce, pod kościołem wszyscy ustawili konie. Piękne wozy i bryczki zajęły miejsca do tego przeznaczone. Tutaj myślałam, że moje fryzy nie ustoją godzinnej mszy. Bardzo się myliłam. Stały grzecznie. Każdy z uczestników dostał statuetkę. Na koniec zostaliśmy uraczeni pysznym żurkiem;
Konie wróciły do mnie następnego dnia, zmęczone ale grzeczne :)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz