niedziela, 26 sierpnia 2018

Sweet Angel

Hey! :)
W poprzednim poście wspomniałam, że następny będzie o Sweet Angel, naszej pierwszej klaczy i oto jest!
Zapraszam do czytania.

Źrebaki popędzane batem przez syna właściciela, biegały przestraszone po padoku.
Żadne z nich nie zwracało na nas uwagi, oprócz jednej z nich. Śliczna, młoda, szlachetna klacz fryzyjska, patrzyła na nas zainteresowanym wzrokiem. Była ciekawa. Była piękna. Była nasza.
Od razu wiedzieliśmy, że to właśni ona będzie naszym pierwszym koniem.
Wybór jej nie był trudny. Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że to ona wybrała nas.


13.03.2014


Sweet Angel

Malutką przywieziono do nas w marcu, jej pierwsza podróż przyczepą była stresująca;
Patrzyła przestraszonymi oczami na swój nowy dom; Przydomowa szopka, w której ją trzymaliśmy była dość duża, aby mogła w niej swobodnie stać. Aniołek szybko zapoznała się z nowym miejscem co pokazało nam jej różki, wyrastające powoli spod grzywy. 
Sweet Angel choć kochana... nie była grzeczną dziewczynką, udowadniała to na każdym kroku.

Pamiętam jak dnia ściągnęliśmy jej kantar. Ponoć człowiek uczy się na błędach, a wtedy to był na pewno jeden z nich. Diabeł w ciele aniołka cechował się sprytem, pomysłowością i wrodzonym buntem skierowanym do człowieka. Jej pomysłów nie jestem w stanie tu Wam opisać. Wspólnymi siłami jednak daliśmy radę. Patrząc wstecz, z trochę większym doświadczeniem, nie postąpiłabym tak pochopnie. Nauczyłabym ją stać grzecznie przy zakładaniu, a będąc pewną, że ma to opanowane, mogłaby chodzić bez kantara. Zbudowałabym pomiędzy nami więź, zaufanie przez co problem na pewno byłby mniejszy. 
Na tamtym incydencie się nie skończyło. Przyszedł czas gdy potrzebny był kowal. Z polecenia przyjechała do nas Pani zajmująca się werkowaniem kopyt koni. Niestety Angela nie chciała współpracować. Zaczęło się wyrywanie, szarpanie, stawanie dęba, kombinowanie. Jej pierwsze próby dominacji. Rozpoczęliśmy naukę podawania nóg. Na spokojnie, od początku. Każdy dzień z nią był nowym wyzwaniem. Poznając tego konia można dużo zyskać i wiele się nauczyć.  
Na ten moment, przy robocie kopyt kobyłka śpi i nic jej nie rusza :) 
W wieku czterech lat została zaźrebiona. Ciąża przebiegła bez problemu, a przy porodzie była dzielna. Urodziła zdrową klacz. Zainspirowana moim ulubionym filmem o koniach nazwałam ją Flicka. Odziedziczyła po mamie piękny ruch, gęstą grzywę. Cudowna, maleńka klaczka. Została jednak sprzedana, pojechała w dobre ręce aż nad morze. Nowi właściciele dobrze o nią dbają;

Gdy Angela osiągnęła odpowiedni wiek postanowiliśmy wysłać ją na trening. Trzeci miesiąc i nie mogę jej poznać. Spokojna, z dobrym ruchem pod siodłem. Na ten moment jest coraz lepiej, a we wrześniu rozpoczynamy treningi, których nie mogę się doczekać. 
Trochę nie wierzyłam, że kiedyś wsiądę na tego konia, warto się nie zrażać, warto wierzyć. 
Zdjęcie poniżej z jazdy na Sweet A. 

Social media:
Instagram; @milka997love 
Facebook: Stajnia Cherry Pie Official 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz